12.07.2015

Tudo bem czyli wszystko w porządku


Długo nie pisałam, bo byłam zbyt zajęta walką o utrzymanie swojej pracy i czekaniem w kolejkach do kolejnych lekarzy, by ustalić stan mojego kolana, które (dla tych co nie odwiedzają Facebooka slodkiepodroze) spuchło mi na początku maja na skutek upadku. Od tego czasu

24.03.2015

Madryt w kilku slowach

W koncu mam nowy komputer i jednoczesnie chec do dzielenia sie moimi przygodami i przemysleniami (dziekuje za wszystkie komentarze motywujace mnie do dalszego pisania). Jeszcze nie doszlam to tego jak zainstalowac polski slownik i zaczac uzywac polskich znakow dlatego w tym tekscie ich niestety nie bedzie.

Jak juz wspominalam, w lutym wybralam sie na weekend do Madrytu, poniewaz nigdy tam nie bylam, a z Porto jest to jedna z tanszych opcji na krotka wycieczke.

19.02.2015

Karnawal 2015

Kilka slow o karnawale, ktory jest hucznie obchodzony w calej Portugalii. W tym roku wybralam sie do Ovar, poniewaz to male miasteczko niedaleko Porto jest slynne z powodu wspanialej parady karnawalowej, ktora odbywa sie zawsze w karnawalowa niedziele i wtorek.

Miasto zrzesza rozne grupy osob i stowarzyszenia, a kazda z grup przygotowuje jeden pojazd na parade.
To co tam zobaczylam przeroslo moje wszelkie oczekiwania, dlatego zamiast pisac pokaze Wam zdjecia.

13.02.2015

Tłusty czwartek

Kochani, niestety nie udalo sie uratowac mojego komputera, w zwiazku z czym obecnie oszczedzam na nastepny, a w miedzyczasie zamiast pisac dlugie wpisy, publikuje krotkie informacje na Facebooku tego bloga. Jesli chcecie go znalesc, to wystarczy wpisac w wyszukiwanie na facebooku "Blog slodkie podroze".

A teraz kilka slow o paczkach :)
Wczoraj zgodnie z polskim zwyczajem zjadlam pączka po portugalsku czyli "Bolo de Berlim" tj ciastko z Berlina. Na zdjeciu mozecie zobaczyc jak bardzo podobny jest do polskiej wersji.

06.12.2014

Boże Narodzenie w Polsce!

Już nie mogę się doczekać :D 18 grudnia przylatuje do Polski na Święta. Ach to polskie jedzenie...kiszone ogóreczki, śledzie, kapusta z grzybami, barszcz. Czuję, że powinnam zacząć dietę przedświąteczną...

Z nowin- mam dwa kociaki, które uwielbiają się bawić drenem do pompy, co skończyło się cukrem 350-450mg/dl przez cały ostatni wtorek, bo dopiero pod wieczór uznałam, że poza zmiana wkłuć (3 sztuki) może warto także wymienić dren, który jak się okazało, był lekko nadgryziony. Z tego powodu tylko znikoma część pompowanej insuliny dostawała się do wkłucia.


Nauczka dla wszystkich - uważajcie na zdradliwe koty, zwłaszcza, jeśli śpicie z nimi w jednym łóżku.

Poniżej winowajcy: Alberta ( z prawej) i Czarny /Charlie (z lewej).

28.03.2014

Zmiana czasu

Już w sobotę zmiana czasu, nic wielkiego, wszyscy przeżywamy to dwa razy w roku. Tyle, że my diabetycy poza przestawieniem godziny na zegarku, musimy przestawić również czas na glukometrze i pompie. Ja nigdy do końca nie pamiętam jak robiłam to poprzednio z glukometrem i przyciskam po kolei wszystkie guziki.  Ale dla wszystkich użytkowników glukometrów firmy Roche, żeby ułatwić sprawę poniżej zamieszczam linki do filmików instruktażowych.

24.03.2014

Co mnie motywuje do samokontroli cukrzycy

No i w czwartek się podłamałam i po nie zmierzonej (nie zważonej) kolacji  wróciłam do domu i zjadłam prawie połowę zawartości mojej lodówki. Na szczęście nie było tego aż tak dużo- głównie jogurt naturalny, dżem i ser, bo już nie kupuję tego co dobre i niezdrowe.
Ale w piątek cały dzień miałam ładne wyniki, bo chyba w końcu dobrałam dobre dawki do posiłków i idąc za ciosem, zaczęłam wprowadzać zmiany do bazy. Uff...chyba przetrwałam już najgorsze i w końcu te wszystkie zapisy zaczynają przynosić efekty.

20.03.2014

Jak to się robi z cukrzycą?

Dzielnie zapisuję wszystko. Już piąty dzień. I nic nie oszukuję, w moich zapiskach znaleźć można i piwo z sokiem i lody o północy- jak wszystko, to wszystko. Nie tylko zapisuję, ale też ważę. I nie przestaję, mimo niezbyt motywującego efektu jakim jest poziom cukru wahający się pomiędzy 380mg/dl a 40mg/dl. Czemu?

17.03.2014

Czas na zmiany, czas na samokontrolę cukrzycy

Pisząc na blogu staram się wybierać te miłe i jednocześnie ciekawe zdarzenia z mojego życia, żeby pokazać, że z cukrzycą też można żyć z uśmiechem na ustach, ale prawdą jest, że mam cukrzycę tj. jestem chora (tak, nazwijmy rzeczy to imieniu) i czasem mam po prostu dość tego wszystkiego. Zwłaszcza teraz, kiedy w końcu zrozumiałam ( i przyjęłam do wiadomości), że jeśli nie potraktuję samokontroli i diety na poważnie, to nigdy nie będę miała hemoglobiny 6% z wyrównanych wyników, a nie jak ostatnio ponad 7% jako średnią pomiędzy 300 a 50mg/dl.

Z cukrzycą przeżyłam już ponad 21 lat i nie wygląda na to, żeby z wraz z czasem, było łatwiej. Wręcz przeciwnie. Na samym początku o moje wyniki starała się moja mama, potem ja, chcąc uzyskać lepsze wyniki, zdecydowałam się na pompę insulinową, która faktycznie zmieniła moje życie na lepsze, a hemoglobinę glikowaną z 9,5% na 6,5%, i nie wyobrażam sobie już życia bez pompy, ale

11.03.2014

Jak spaść z konia, żeby nie zniszczyć pompy insulinowej

No i stało się... W końcu spadłam z konia, co chyba było nieuniknione przy nauce jazdy. Na szczęście nic mi się nie stało. Już piszę jak to było i jak ochroniłam moją pompę.